Ogladajcie polskie seriale - „Rywingate"
Nadeslane: 5 Luty, 2003
Autor: Pawel Sztandera - PWR REFLEX
Nowy serial jaki mozemy ostatnio ogladac w naszych telewizorach za sprawa wiodacej na rynku medialnym „Gazety Wyborczej" i znanego producenta filmowego Lwa R. bije rekordy popularnosci. Sprzyja ku temu rozglos i reklama jaka codziennie publikuja wszystkie niemalze srodki masowego przekazu, wszystkie serwisy informacyjne. Mozemy sledzic dokladnie losy naszych bohaterów, ich rozterki, zwatpienia, rozgoryczenia, obawy, i ich tragedie. Pora emisji dostosowana z najwyzszym znawstwem do potrzeb zlaknionych wrazen i emocji odbiorców. Codziennie od godzin porannych w pelnej wersji , do skrótów i reameków w godzinach popoludniowych i wieczornych. Zagrozona jest pozycja lidera wsród seriali krajowych jakze przezabawnego „Swiata wedlug Kiepskich", a najnowsze sondaze jasno pokazuja, ze „M jak milosc", „Plebania", „Na dobre i na zle" niestety musza uznac przewage nowego, sensacyjnego, osadzonego w realiach polskiego zycia polityczno-gospodarczego, serialu, w którym miliony dolarów, wladza i slawa to rzeczy normalne jak chleb i woda, jak deska i sek. Role glówne odgrywaja znakomitosci „polskiej sceny" - dziesieciu sprawiedliwych (znanych z wczesniejszych produkcji tj. epopeja „Na Wiejskiej" czy dramatu pt. „Fotele i salony" oraz inne kluczowe postacie Adam M. i Lew R. od lat zaangazowani w produkcje medialne. Postacie drugoplanowe to majstersztyk, klasyka, perfekcja. Tu smialo mozna mówic o nominacji do pierwszorzednych nagród w branzy z Oskarem wlacznie dla Wandy R., Roberta K., Leszka M. i Wlodzimierza C. Przebój sezonu 2002/2003 to serial „Rywingate".
A teraz powaznie. To co stalo sie w gabinecie Adama Michnika, to, ze odbyla sie taka rozmowa, to, ze jest znana i jawna cala sprawa lub nawet jej czesc, to dobrze. Moze nie wiemy kto za tym wszystkim stoi, moze wiemy - to nie ma znaczenia. Z samego faktu, iz to mialo miejsce nasuwa sie pytanie: Ile spraw zalatwiono w ten sposób?
Rodzi sie obawa, ze w Polsce kazdy ma swoja cene i kazdego mozna kupic. Skoro dwóch Panów rozmawia sobie swobodnie o tego typu transakcjach, oznacza, ze jest to zjawisko praktykowane. Pominmy watek sensacyjny sprawy, a zwrócmy na moralny - jak to mozliwe, ze wsród badz co badz elit intelektualnych kraju nastapila deprecjacja wartosci? Cieple posady, dobre uklady, szerokie i znaczace kontakty, dochodowe biznesy, elitarne rauty, pierwsze strony gazet - sitwy, matactwa, lapówki, zobowiazania to wszystko ma swoja cene. Elity medialne, biznesowe i polityczne to „szlachta" III RP . Krag ludzi nobilitowanych do „szlachectwa" jest scisle ze soba zwiazany. Zaleznosc te mozna tak oto przedstawic: politycy wystepuja dla mediów, które pomagaja im kreowac wizerunek „gwiazdy", dziennikarze i producenci maja ogromny wplyw na prezentacje polityka (a jedni i drudzy chca robic biznesy), biznesmeni z kolei uwielbiaja gdy pisza o nich gazety i mówi telewizja (oczywiscie pozytywnie), a znajomosc z vipami ulatwia skomplikowane interesy. Ta oto grupa „szlachetnie urodzonych" w swym pijanym tancu chocholim obnaza sie przed spoleczenstwem i udaje dezorientacje. „To nie my"- wolaja z jednej strony, „to nie my" - wolaja inni . To-nie-my! Parada aferzystów III RP trwa dalej . FOZZ, PZU, ART-BI, Spólki weglowe, Totalizator, Inter-Ams, Polska Miedz to czubek góry lodowej, co potwierdza przypadek Rywingate . Ile afer nie ujrzalo swiatla dziennego, ile dokonalo sie w swietle „prawa"? Tego nie dowiemy sie nigdy?
W ostatnich latach podejmowano rózne spektakularne dzialania aby przekonac spoleczenstwo o tym, ze walka ze zjawiskiem korupcji trwa. Przypomnijmy akcje inicjowana przez rzad Wlodzimierza Cimoszewicza w roku 1994 „Czyste rece", czy ostatnio wydane rozporzadzenie Prezydenta RP dla swoich urzedników zakazujace im bywania na imprezach „biznesowych". Czy to uzdrowi owrzodziala tkanke polskiej „demokracji"? Czy zmusi „szlachte polska" do opamietania? Czy tez powstawanie „nowobogackiej" klasy kapitalistycznej trwac bedzie dopóki chocby grosz mozna wyszarpac do swojej kasy?
Problem polega na tym, ze po pierwsze czesto ci, których wyniesiono do wladzy, maja juz pewne doswiadczenie w mataczeniu i kombinowaniu .Po drugie polityke traktuja jako zawód, a nie sluzbe spoleczenstwu, co skutkuje tym, ze mamy polityków a nie mezów stanu.
O co wiec tyle zamieszania? Rywingate to nieskonsumowana afera, to tylko propozycja ukladu, moze zart, wszak Panowie sa na Ty - znaja sie doskonale. Moze to prowokacja dziennikarska sluzaca sprawdzeniu polskiego systemu sprawiedliwosci. W tej chwili scenariusz tak zagmatwano (jak w dobrym serialu), ze dobry okazac moze sie zlym, a czarny charakter podstawionym agentem sluzb specjalnych CBS. Kto to moze wiedziec?.
Kolejne dni beda trzymaly w napieciu opinie publiczna absorbujac uwage na komisji sledczej i przesluchaniach w prokuraturze. Im wiecej czasu uplynie, tym mniej bedzie mozna zrozumiec. Czy wiec nie o to przypadkiem chodzi, aby nasza uwage skupic na tym co nieistotne - w tym samym momencie, w którym okazalo sie, ze wyniki negocjacji ekipy rzadowej w Kopenhadze odbiegaja od deklarowanych bezposrednio po przyjezdzie przez premiera - nazwanych ogromnym sukcesem. Okazalo sie bowiem, iz negocjatorzy nasi nie rozmawiali o szczególach traktatu, tylko o ogólnym zarysie - i to co poczatkowo nazwano sukcesem negocjacyjnym (system uproszczony doplat dla rolnictwa) okazalo sie zlym rozwiazaniem. Dlatego nalezy zgodzic sie na system mieszany doplat dla rolnictwa zaproponowany przez Bruksele bo to jest bardzo dobre. Koniec i kropka. Zastanawiac sie mozna nad tym tylko po co tracono czas i pieniadze na dlugie negocjacje skoro specjalisci z Unii lepiej wiedza od naszych specjalistów, ile polskiemu chlopu trzeba dac by nie umarl z glodu. Czym jeszcze nas zaskoczy traktat - zobaczymy. Dotychczas nie ujawniono dokumentów sygnowanych w stolicy Danii 13.12.2002 roku. Juz dzis wiadomo, ze podobne niedomówienia dotyczyc moga polskiego przemyslu farmaceutycznego.
Rywingate - czyli lowienie ryb w metnej wodzie okazac sie moze niczym innym jak tylko swieca dymna sluzaca ukryciu kolejnej porazki w zabieganiu o wzglednie równe traktowanie Polski przez partnerów z pietnastki. Ukrywanie czy zwlekanie z podaniem do powszechnej wiadomosci rzeczywistego stanu rzeczy pociaga za soba nieobliczalne skutki. Wzmaga sie brak zaufania do organów panstwowych rosnie poczucie bezradnosci spolecznej. Klimat, który tworzy sie wokól spraw jest ciezki, tajemniczy i korupcjogenny. Nie sprzyja to osiaganiu konsensusu, ale dzieli i odsuwa od siebie i tak nastawione antagonistycznie ugrupowania. W okresie szczególnej odpowiedzialnosci za Panstwo (okres od 1989 roku powstanie III RP) dochodzi do przykladów delikatnie mówiac - warcholstwa i prywaty. Skutkowac to musi pogarszaniem sie sytuacji w kraju, niezadowoleniem spolecznym i coraz wieksza bieda. Traktowanie spoleczenstwa jak plebs, mase, której mozna wmówic co sie zywnie podoba, i która nie nalezy sie zbytnio przejmowac nie raz doprowadzilo do zmiany biegu historii. Czyzbysmy stali w przededniu podobnych wydarzen?
W oczekiwaniu na dalszy ciag nalezy miec nadzieje, ze scenariusz do kolejnych odcinków napisze zycie i, jak to bywa w takich przypadkach, intryganci zostana ujawnieni i poniosa sluszna zaplate za swe niecne zamiary. Sprawiedliwosci stanie sie zadosc, a ludzie beda zyli dlugo i szczesliwie - Niemozliwe?
W serialach wszystko moze sie zdarzyc. Metna woda moze zmienic sie w krystalicznie czysta. Lowic sie bedzie tylko grube ryby, a tych u nas dostatek. Moze jeszcze nie w tym odcinku...A moze wylaczyc ten „kanal"? Pstryk. Jaka milo.....
Pawel Sztandera - PWR REFLEX