Sponsored by LAUDERDALE BY THE SEA MOTEL informator | reklama | wspolpraca | dodaj strone


home page                                       POLONIA MIAMI - FLORYDZKI INFORMATOR DLA WSZYSTKICH            
FLORYDA


POLONIA NA FLORYDZIE


KATALOG FIRM


POLONIA NA SWIECIE


OGLOSZENIA


O NAS


NASZE FORUM


KSIEGA GOSCI


KONTAKT Z NAMI

Polska samopomoc sasiedzka w dobie globalizacji nedzy. Szansa czy utopia?

Nadeslane: 4 Luty, 2003
Autor: Franciszek Bednarz

Tygodnik „Nasza Polska" (Nr 4/2003) opublikowal niedawno szlachetny apel o „tworzenie ogólnonarodowego ruchu sprzeciwu wobec likwidacji Panstwa Polskiego". Podobna mysl - co prawda bardziej w trosce o przetrwanie Narodu Polskiego niz w interesie panstwa, które sie polskim mieniac tym skuteczniej, bo podstepnie, ten Naród wyniszcza - wyrazilem wczesniej w felietonie „Ekonomiczne ludobójstwo w sercu Europy". (Byl na internetowych lamach portali ojczyzna.pl, prawy.pl; teraz na: poloniamiami.com, http://nowamedia.w.interia.pl).

Zasygnalizowane tu rozróznienie miedzy narodem a panstwem jest wazne i konieczne, o czym pozniej, ale w kontekscie powyzszego apelu moze razic zbyteczna pedanteria. Z tekstu tego apelu wynika bowiem jednoznacznie, ze jego autorom chodzi wlasnie o ratowanie wyniszczanego narodu, a nie panstwa polskiego w obecnym jego ksztalcie, rodzacym uprawnione skojarzenia z gigantycznym obozem koncentracyjnym, tym bardziej dla nas hanbiacym, ze bez drutów. Jesli jednak odzew na ten apel ma byc szeroki, a takiego sie spodziewam, to precyzja i klarownosc pojec co do nazwy, koncepcji, programu i wylaniajacych sie - mam nadzieje - form organizacyjnych tego ruchu jest pozadana i nawet niezbedna.

Solidaryzujac sie z idea ogólnokrajowego ruchu sprzeciwu wobec likwidacji narodu i panstwa polskiego, pragne zaoferowac garsc wlasnych, zwiazanych z ta kwestia przemyslen. Dotyczyc one beda zwlaszcza ogólnej oceny naszej przygnebiajacej polskiej rzeczywistosci oraz sugestii co do pilnych srodków zaradczych w spolecznej mikroskali, czyli na poziomie spolecznosci lokalnych.

Kazde i w szczególnosci „ciekawe" czasy przynosza nowe odmiany okrucienstw, mozliwych do ogarniecia i zdefiniowania dopiero po ich pelnym doswiadczeniu. Osobliwoscia naszej terazniejszosci jest to, ze bez jednego wystrzalu popadlilismy w stan ogólnonarodowej kleski, porównywalnej pod wzgledem ogromu chyba tylko z kleska wrzesniowa i okupacja hitlerowska, która po niej nastapila. Groteskowosc sytuacji poglebia fakt, ze kleske te zadano nam polskimi rekami, ze okupacja ta zda sie nie miec kresu i ze pod plaszczykiem demokracji polscy Quislingowie, neoliberalni przebierancy, sprawuja drakonskie rzady wbrew woli wiekszosci narodu, ale za to przy niezawodnym i fanatycznym poparciu garstki uprzywilejowanych, skutkujacym „zadowolona wiekszoscia wyborcza".

Aksjomaty to nie tylko dziedzina matematyki. Sa znane takze w innych sferach. Stad owo dowcipne i lapidarne: „Jaki kon jest, kazdy widzi". Kazdy, którego serce bije dla Polski, zgodzi sie chyba ze mna, ze Polska stala sie panstwem mafijnym, totalnie skorumpowanym, w którym zorganizowana przestepczosc oplata coraz szczelniej swoimi rozleglymi mackami zaklady pracy, instytucje publiczne i w szczególnosci wszystkie dzialy, jak nigdy dotad biurokratycznie rozdetego, aparatu panstwowego, z sadownictwem i prokuratura wlacznie. To jest teraz pewnik, to nie wymaga dowodu, to punkt wyjscia do dyskusji, analizy, szczególowej diagnozy oraz poszukiwania srodków zaradczych i naprawczych, bo przeciez na werbalnym sprzeciwie poprzestac nie mozna.

Zdrowe panstwo to narzedzie i srodek dla normalnego bytu Narodu, dla realizacji narodowych interesów. Panstwo chore, panstwo oparte na falszywej, narzuconej przez wrogów narodu ideologii nie ma racji bytu. Absurdem jest panstwo, które nie zadowala sie chocby zalecanym przez globalizm dla neokolonii „zerowym przyrostem naturalnym", ale idzie o krok dalej i dazy do wyludnienia kraju. Zbrodniczym jest panstwo, które permanentnie skazuje jedna czwarta swoich obywateli na bezrobocie i bezdomnosc, czyli na powolna moralna, zawodowa, ekonomiczna i wreszcie biologiczna smierc. Nic nie usprawiedliwia takiego okrucienstwa wobec osobników wlasnego gatunku. Nic nie usprawiedlwia uporczywego praktykowania haniebnego spolecznego kanibalizmu wobec wywlaszczonego „motlochu", na którego nedzy utuczyl sie i nadal sie tuczy polski i sojuszniczy zagraniczny, zlodziejski, oplywajacy w dostatki kapitalizm. Nic nie usprawiedliwia dlaszego rozwarstwiania, kastowego segregowania, degradowania, pauperyzowania i biologicznego wyniszczania narodu.

Jest oczywistym, ze cyniczne utrzymywanie przez lata cale tak absurdalnie wysokiego poziomu bezrobocia pozwala na swobodne i niczym nie skrepowane eliminowanie z zycia zawodowego, a zatem i spolecznego, ludzi (a niekiedy calych rodzin) w oparciu o kryteria subiektywne, w tym takze polityczne, nie majace nic wspólnego z ich przydatnoscia zawodowa; rozlegla korupcja dzialaczy zwiazkowych, sedziów i innych funkcjonariuszy publicznych gwarantuje przy tym niezawodne tuszowanie tego rodzaju naduzyc. Nawet gdyby owa ogromna, wielomilionowa rzesza bezrobotnych i bezdomnych jakims cudem nagle zniknela z polskiego krajobrazu, to nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze nasi „demokratyczni" wladcy, bez najmniejszego wahania, fanatycznie i gorliwie reagujac na nowe zadania globalizmu, szybko rozwarstwiliby reszte narodu, aby odtworzyc klasowo pozadane proporcje ludnosciowe w tym wzgledzie i dostac swoja judaszowa nagrode.

Podobna konsekwencje w tepieniu Polaków wykazywali wczesniej nasi zaborcy, a do rangi rasowej zasady podniósl ja Hitler. Nawiasem mówiac, co ostatnio mniej sie podkresla, Hitler nie byl nadmiernie zachlanny, szukal kompromisu z Anglia i Ameryka, pragnal z tymi mocarstwami dzielic swa wladze nad swiatem. Dopiero teraz, w sposób jak najbardziej pokojowy, i to nie tylko na obszarach postkomunistycznych, idea ta w duzym stopniu sie zmaterializowala w formie znanego nam z autopsji globalizmu, który jest zródlem niewyslowionego szczescia dla naszej „kapitalistycznej nomenklatury", ze swoja wdziecznie harcujaca „klasa polityczna" na przedpolu, bedac równoczesnie zmora i udreka dla mniej fortunnych, bezlitosnie wywlaszczonych i nadal z resztek majatku wywlaszczanych Polaków.

Globalizatorzy naszej gospodarki i eurofanatyczni zwolennicy „konskiej kuracji szokowej", zaaplikowanej Polsce przez Balcerowicza i towarzyszy, moga tu zapytac o dowody na poparcie powyzszych tez. Odsylam ich do prac J.K. Galbraith'a, N. Chomsky'ego, M. Chossudovsky'ego i innych powaznych uczonych. Dowiedza sie z nich, ze angielski imperializm tak naprawde to nigdy nie wierzyl w dogmat gospodarki wolnorynkowej, gorliwie narzucany podbijanym i oglupianym narodom. Dowiedza sie, ze w latach 60-tych w USA bezrobocie wynoszace zaledwie 5% bylo powodem zamieszek ulicznych i powaznego zatroskania rzadu. Dowiedza sie wielu innych rzeczy i byc moze rozjasni sie im w glowie.

Z pracy kanadyjskiego autora o globalizacji ubóstwa (Michel Chossudovsky. The Globalisation of Poverty. Third World Network, Penang 1997) wynika, ze w ramach nowego porzadku swiatowego, dzieki oszukanczym mechanizmom (egzekwowanie dlugów, reformy makroekonomiczne itp.), kraje biedniejsze, czyli rozwijajace sie i postkomunistyczne, sa coraz bezlitosniej rujnowane. Z jednej strony, musza one otwierac sie jako „nowe rynki" dla generujacych nadprodukcje spólek miedzynarodowych. Z drugiej zas, musza zmniejszac popyt wewnetrzny poprzez minimalizacje kosztów robocizny i redukcje zatrudnienia. Co wiecej, w tym systemie ekspansja eksportu kraju biednego jest takze uwarunkowana redukcja popytu wewnetrznego. W konsekwencji kraje biedne sa coraz bardziej zadluzone, rosnie tam straszliwie nedza, male i srednie firmy sa skazane na bankructwo lub produkcje dla globalnego dystrybutora, panstwowe firmy prywatyzowane lub zamykane, ziemie i wlasnosc panstwowa przejmuje zagraniczny kapital, a rolnictwo upada. To po tych owocac, których gorzki smak w Polsce az nazbyt dobrze znamy, mozemy teraz rozpoznac falszywa ideologie panstwowa.

13 lat temu w liscie opublikowanym w „Zwiazkowcu" (25.02.1990) pisalem, ze jesli wbrew woli spoleczenstwa dojdzie do „nieodwracalnej zmiany stosunków wlasnosciowych i przeksztalcenia Polski w neokolonie", to „za kilkanascie lat czeka nas nowa walka narodowowyzwolencza". Z obecnej perspektywy ostrzezenie to trudno uznac za przesadzone. Te moja polityczna postawe najwidoczniej dobrze sobie zapamietano: w roku 2001, po wieloletnim zaszczuwaniu, pozbawiono mnie pracy w AR w Krakowie, skazujac w istocie rzeczy na wygnanie.

Nie ludzmy sie, iz nasza slawetna „klasa polityczna", i to bez zadnej fizycznej podniety ze strony narodu, rzuci sie teraz do wyprowadzania nas z tego bagna, w które nas tak cynicznie wepchnela. Nawet dojrzalsze od naszej „demokracje" znajduja sie w stanie glebokiego kryzysu. Jak pisze Chossudovsky, demokracja w krajach rozwinietych takze stala sie rytualem, wypluwa na stanowiska rzadowe najbardziej bezdusznych biurokratów i nie oferuje elektoratowi zadnej politycznej alternatywy. Jego konkluzja jest miazdzaca i warta zapamietania: „Podobnie jak w panstwie jednopartyjnym, wyniki wyborów nie maja wlasciwie zadnego wplywu na prowadzenie polityki spoleczno-gospodarczej panstwa."

Ta ciagle jeszcze szeroka podstawa tej naszej polskiej, z europejska wszakze coraz silniej stratyfikowanej, piramidy spolecznej, ta jedna czwarta krancowo spauperyzowanych i nie tylko symbolicznie skazanych na wymarcie, zdaje sobie chyba sprawe, ze wlasciwie to zyje w obozie koncentracyjnym. Mysl ta nasuwa sie nie tylko mnie. Mozna ja dostrzec w pracach artysty Zbigniewa Libery (np. „Mieszkancy", 2002). Niedwuznaczne ostrzezenie przed rzeczywistoscia tego rodzaju mozna tez znalezc w ksiazce Primo Levi'ego (The Drowned and the Saved. Abacus, London 1989), bylego wieznia obozu oswiecimskiego. Czytajcie te ksiazke z obrazem wspolczesnej Polski w oczach, a przekonacie sie, ze mam racje. Globalizacja celowo, medotycznie i nieublaganie nasila nie tylko sprzecznosc miedzy „poszerzaniem nowych rynków" a ich malejaca sila nabywcza, ale takze miedzy minimalizacja kosztów robocizny a rosnaca niebotycznie rozpietoscia dochodów. W rezultacie tej cynicznej polityki zarówno w skali miedzynarodowej, jak i wewnatrz spoleczenstw zróznicowanie dochodów nieustannie wzrasta. Umacnia to egoizm i solidarnosc bogatych narodów, klas, grup spolecznych i jednostek, poglebiajac równoczesnie izolacje i apatie jednostek, grup spolecznych, klas i narodów degradowanych, skazanych na upodlenie i wymarcie.

To jest ten diabelski system obozów koncentracyjnych bez drutów, w którym rozstrzygaja sie nasze losy. To jest ten system, przeciw któremu musimy sie zbuntowac, jezeli chcemy przetrwac jako naród. „Naród, który nie ma woli lub sily, by powiedziec lotrom, ze lotry, niewart byc Narodem!". To A. Fredro, cytuje z pamieci. Nie tracmy ducha! Przezylismy juz kilka potopów. Nie wierzmy w obiecanki. Nie wchodzmy do Unii Europejskiej na kolanach, bo bedziemy w niej lumpenproletariatem. Najpierw zróbmy porzadek we wlasnym domu!

W obecnej dobie globalizacji nedzy, która Polske tak powszechnie i bolesnie doswiadcza, naszym pierwszym patriotycznym obowiazkiem jest wzajemne wspomaganie sie w potrzebie. Ta wzajemnosc pomocy, ta sasiedzka samopomoc, ta wymiana mysli, uslug i rzeczy na równoprawnych, honorowych warunkach jest nieslychanie wazna. Nie traktujmy wykluczanych spolecznie jak istoty nizszego rzedu. Nie zbierajmy dla nich datków do kapelusza, jak to uczynila owa falszywie litosciwa poslanka PiS wobec garstki protestujacych bezrobotnych, aby ich spacyfikowac, upokorzyc i tym predzej nie tylko za drzwi Sejumu, ale i z partyjnej pamieci wyrzucic. Kazdy jest zagrozony. Pozegnajmy sie z wpajanym nam przez dziesieciolecia zludzeniem, ze hierachie panstwowe, spoleczne i zawodowe sa merytokratyczne, ze wiedza, ucziwa praca i ciezki wysilek sa dostrzegane, doceniane i rzetelnie wynagradzane. Globalizm mit ten ostatecznie obalil, choc prawem paradoksu, jako falszywa ideologia, z jeszcze wiekszym wigorem niz poprzednie totalitaryzmy go glosi. To naszym zadaniem jest przywrócic zaufanie do tych wartosci, odbudowac czlowieczenstwo oparte na prawdzie, milosci i czystosci serca. Miejmy odwage byc ludzmi!

Spontaniczny, niezalezny od wladzy, szeroki ruch samopomocy sasiedzkiej powinien integrowac ludzi w srodowiskach ich zamieszkania, a wiec tam, gdzie kumuluja sie i bezposrednio ujawniaja negatywne skutki spoleczne obecnej destruktywnej, niszczacej polityki panstwa. Chodzi o odbudowanie wiezi sasiedzkich w malych spolecznosciach lokalnych, w których ludzie znaja sie lub moga poznac bez trudu osobiscie. Przykladowe zadania: rozenanie i monitorowanie najpilniejszych potrzeb indywidualnych; wsparcie moralne i dorazna pomoc materialna; pomoc lekarska i prawna; nieodplatna wymiana uslug (remonty, korepetycje, itp.) i rzeczy; wspólne przedsiewziecia gospodarcze; podnoszenie poziomu wiedzy politycznej i akcje protestacyjne. Poniewaz chodzi tu o idee ruchu spontanicznego i niezaleznego, to na tym wypada poprzestac.

Na zakonczenie dwa cytaty ze wspomnianej wyzej ksiazki P. Levi'ego. „Nieludzki rezim rozsiewa i rozszerza swoja nieludzkosc we wszystkich kierunkach, takze i zwlaszcza w dól." (s. 89) „Diableski rezim, jakim byl narodowy socjalizm, ma straszliwa sile korumpowania, przeciw której trudno sie obronic. Degraduje on swoje ofiary i czyni podobnymi do siebie, poniewaz potrzebuje zarówno wielkich, jak i malych wspólników." (s. 49). Chodzi tu o to, ze niewinna ofiara (w globalizmie: bezrobotny lub bezdomny) tak dalece utozsamia sie z nieludzkim systemem, ze pokornie akceptuje swoja kare.

Franciszek Bednarz

Archiwum artykulow - [ przegladaj wszystkie ]

floryda | polonia na florydzie | firmy | polonia na swiecie | ogloszenia | o nas | forum | ksiega | kontakt

Copyright © 2002. PoloniaMiami.com. All Rights Reserved.
Web Design by KOT Computer World | Privacy Statement