Sponsored by LAUDERDALE BY THE SEA MOTEL informator | reklama | wspolpraca | dodaj strone


home page                                       POLONIA MIAMI - FLORYDZKI INFORMATOR DLA WSZYSTKICH            
FLORYDA


POLONIA NA FLORYDZIE


KATALOG FIRM


POLONIA NA SWIECIE


OGLOSZENIA


O NAS


NASZE FORUM


KSIEGA GOSCI


KONTAKT Z NAMI

Ekonomiczne ludobojstwo w sercu Europy

Nadeslane: 23 Grudzien, 2002
Autor: dr Franciszek Bednarz - franciszekbednarz@wp.pl

Samarytanie z Sheffield (organizacja dobroczynna) przyciagaja uwage potrzebujacych szokujacym sloganem: „Oby sie Jezus Chrystus nigdy nie narodzil …". To jednak ma sens. Oni wiedza, ze wbrew oficjalnie gloszonej, sezonowo odswietnej, supermarketowo natretnej, ogluszajaco halasliwej, lampionowo kolorowej i taniej, wszechogarniajacej radosci czas Bozego Narodzenia to dla bezdomnych najsmutniejsza, najczarniejsza pora roku. Równiez w Polsce to ostatnio czas pierwszych prasowych doniesien o tych, co zamarzli; nim nadejdzie wiosna, beda ich dziesiatki, a nawet setki. I tak co roku od czasu, gdy ze szpon gasnacego, obrzydlego komunizmu wpadlismy ufnie, gladko i bezszmerowo w obludne objecia milujacego ludzkosc i nabierajacego krzepy globalizmu. Czyli od czasu, kiedy to wpadlismy z deszczu pod rynne.

Dla doswiadczanych coraz brutalniej skutkami tej plagi Polaków czas Bozego Narodzenia i Nowego Roku to, tradycyjnie zreszta, pora fizycznego i psychicznego wytchnienia raczej niz refleksji. Jednakze po 13 latach tej bezlitosnie nasilajacej sie tortury, i po nowym 13 grudnia, nie mozemy juz dluzej zyc w swiecie odurzajacej uludy, podsycanej upokarzajaco infantylnymi marzeniami. Czas na odpowiedzialnosc, na dojrzalosc, na realizm, na myslenie. Nie bedzie cudu. Nie bedzie drugiej Japonii. Nikt nam nie pomoze, jak sobie nie pomozemy sami. I nikt nas nie zorganizuje, jak sie nie zorganizujemy sami, uwalniajac sie od narzucanych nam stereotypów i etykietek.

Czas spojrzec prawdzie w oczy. Czas zrozumiec, co sie z nami dzieje. Przeczytalem wlasnie swiezo wznowiona ksiazke szwedzkiego autora (Sven LINDQVIST. „Exterminate All the Brutes". Granta Books, London 2002), ksiazke, która nam, Polakom, przynosi zaszczyt, bo jej tytul jest cytatem z powiesci J. Conrda, polskiego przeciez autora, choc piszacego po angielsku, do którego S. Lindqvist w toku swoich historycznych wywodów nieustannie nawiazuje.

Przeslanie tej niewielkiej objetosciowo lecz wazkiej tresciowo ksiazki wymaga w Polsce pilnego upowszechnienia. Gdy sie to stanie, nie tylko Jackowi Kuroniowi, jak to wynika z jego ostatnich wypowiedzi, ale i nam wszystkim, zwyklym smiertelnikom, spadna luski z oczu. Globalizm bowiem nie jest fikcja, jest rzeczywistoscia, ta ponura codziennoscia milionów rodzin polskich walczacych o biologiczne, etniczne i kulturowe przetrwanie.

Intelektualnie gleboka, wzbogacajaca moralnie i logicznie bezbledna w swojej argumentacji proza Svena Lindqvista pozwala nam pojac, ze wspólna cecha imperializmu, nazizmu i stalinizmu byla ekspansja terytorialna w polaczeniu z fizyczna lub ekonomiczna eksterminacja „nizszych" rasowo i kulturowo spolecznosci, wzglednie politycznie i klasowo niepozadanych lub biologicznie wadliwych jednostek i elementów. Po upadku komunizmu globalizm stal sie spadkobierca tej tendencji, zmodyfikowanej odpowiednio do nowego stanu rzeczy.

Pozbawienie ziemi i prawa do pracy jest nadal równoznaczne z pozbawieniem prawa do zycia, ale fizyczna eksterminacja nie jest juz elementem skladowym wspólczesnej wolnorynkowej misji cywilizacyjnej. Swiat sie zmienil, ucywilizowal. Eksterminacje fizyczna zastapiono daleko bardziej humanitarna (?) eksterminacja ekonomiczna. W ramach tejze, pod wzgledem stosownych procedur prawnych, osiagnieto precyzje elektronicznego zegarka: kazde indywiduum przed odejsciem w zaswiaty moze na zyczenie zapoznac sie ze szczególowym rejestrem swoich grzechów, oczywiscie bez prawa apelacji. Z taka sama delikatnoscia traktuje globalizm rodziny i wieksze ludzkie zbiorowosci, a zwlaszcza panstwa. Nie ma juz potrzeby znoszenia granic panstwowych w sensie fizycznym, bo przeciez w swiecie zdominowanym przez spólki miedzynarodowe, dzieki technice bilateralnych i wielostronnych traktatów, granice te pod wzgledem ekonomicznym, politycznym i nawet prawnym zatracaja szybko jakikolwiek sens. Rzeczywistoscia staje sie Globalne Imperium.

Globalizm nie zna wzgledów i litosci. Po rozwaleniu muru berlinskiego zachodni Niemcy usciskali swoich wschodnich braci nie po to, aby im ulzyc w niedoli, ale by ich skuteczniej okrasc. Bezrobocie na obszarze bylej NRD wynosi obecnie 18%. Dziwnym zbiegiem okolicznosci polskie wladze uporczywie twierdza, ze takie samo bezrobocie jest u nas. Któz w to uwierzy? Mocno kiedys rozbebniane dlugi PRL wydaja sie tak malo znaczace w porównaniu do obecnego zadluzenia RP, ze w przyzwoitym towarzystwie w ogóle nie wypada o tym mówic. Tym bardziej, ze tam wlasnie mozna sie natknac na tych, którzy na sprzedazy tych dlugów tak bardzo sie oblowili, ze bez najmniejszego wysilku juz na zawsze pozostana nietykalni. W konczacym sie roku deficyt Polski w handlu zagranicznym wyniesie kilkanascie miliardów dolarów. Wladze Polski, które z tego deficytu zyja, spiesza tu z zapewnieniem, ze wszystko jest O.K., gospodarka rozwija sie, eksport rosnie, a deficyt bedzie przeciez mniejszy niz w roku poprzednim (!).

Ludnosc Polski kurczy sie i szybko rozwarstwia, 20% ziemi ornej lezy odlogiem, zadluzenie kraju wzrasta. To jest ten gruba kreska szkicowany kliniczny obraz ekonomicznego ludobójstwa, który dotyczy juz 2/3 ludnosci swiata. Polska ginie, ale Europolacy nie traca fasonu, bawia sie rozkosznie i krzycza: poloneza czas zaczac!

Ogromne postepy globalizmu w Polsce w ostatnich 13-tu latach nie bylyby mozliwe bez zgody Zachodu na przeksztalcenie „komunistycznej nomenklatury" w „kapitalistyczna nomenklature". Na przelomie 1980/81, obracajac sie jako doktorant (badania nad cebula!) w kregu ludzi zwiazanych z Ambasada PRL w Moskwie, bylem zafrapowany tajemnicza troska tamtejszych funkcjonariuszy PZPR o „zachowanie ciaglosci". Dopiero w ostatniej dekadzie zagadke te rozwiazalem. Nie chodzilo bynajmniej o zachowanie przy zyciu ukochanego komunistycznego ustroju, lecz jedynie o zachowanie kierowniczej roli towarzyszy partyjnych (teraz SdRP) w nowym, kapitalistycznym systemie. Jak widzimy na codzien, wszystko doskonale sie powiodlo! Millerowie, Kwasniewscy, Borowscy i im podobni to teraz czcigodni Europolacy, gorliwi wyznawcy nowej, kapitalistycznej wiary, a dzieki wlasnemu sprytowi i zaradnosci takze wlasciele lwiej czesci Polski, którzy moga bezkarnie pomiatac wywlaszczonym „motlochem". W piatek 13 grudnia 2002 roku ich ekonomiczna i polityczna pozycja w europejskim i polskim „porzadku dziobania" (pecking order) zostala ostatecznie potwierdzona i utrwalona. „Motloch" juz im nigdy nie zagrozi. To dlatego Kolodko ronil lzy radosci.

Archiwum artykulow - [ przegladaj wszystkie ]

floryda | polonia na florydzie | firmy | polonia na swiecie | ogloszenia | o nas | forum | ksiega | kontakt

Copyright © 2002. PoloniaMiami.com. All Rights Reserved.
Web Design by KOT Computer World | Privacy Statement