Sponsored by LAUDERDALE BY THE SEA MOTEL informator | reklama | wspolpraca | dodaj strone


home page                                       POLONIA MIAMI - FLORYDZKI INFORMATOR DLA WSZYSTKICH            
FLORYDA


POLONIA NA FLORYDZIE


KATALOG FIRM


POLONIA NA SWIECIE


OGLOSZENIA


O NAS


NASZE FORUM


KSIEGA GOSCI


KONTAKT Z NAMI

Jestem za, a nawet przeciw - felieton Polska w U.E.

Nadeslane: 30 Grudzien, 2002
Autor: Pawel Sztandera - PWR REFLEX

Stalo sie. Osiagnieto porozumienie. Polska moze przystapic do Unii Europejskiej w 2004 roku. 13 grudnia 2002 roku zapadly w Kopenhadze kluczowe decyzje dotyczace przyszlosci kraju. Czy na pewno? Decyzja o tym, ze Polska nie moze istniec jako samodzielne panstwo zapadly duzo wczesniej. Kolejne ekipy rzadowe wiedzialy o tym, ze proces powiekszenia Unii bez Polski jest niemozliwy, i ze to Polska jest oczkiem w glowie pietnastki. Z tego moze wynikala niefrasobliwosc kolejnych ministrów gospodarki i skarbu, w których to rekach majatek narodowy topnial z miesiaca na miesiac, a kraj chylil sie ku gospodarczej ruinie.

Nieudana i slamazarna prywatyzacja, lawinowe bankructwo duzych i malych firm, bezrobocie siegajace 20 % ( poziom Argentyny), to fakty, przed którymi nie da sie uciec do Europy. Czyzby doradcy ekonomiczni nie zdawali sobie sprawy do czego doprowadzi brak odpowiedzialnosci w polityce ekonomicznej i wykorzystywanie stanowisk dla wlasnych interesów, jakze rozbieznych z interesem panstwa. W wyjalowionej kasie budzetu brakuje pieniedzy na wszystko: edukacje, zdrowie, drogi, emerytury, budownictwo. Brakuje tez genialnych pomyslów, gdzie by jeszcze mozna znalezc troche grosza, aby dojechac do Unii.

Decyzja jaka zapadla w Kopenhadze 13 grudnia 2002 roku to nie sukces - jak próbuja to przedstawic media - lecz ucieczka przed agonia niektórych dziedzin gospodarki, to powolna reanimacja rolnictwa, szansa dla mlodych wyksztalconych ludzi na znalezienie za rok, dwa lata dobrej pracy na zachodzie, to porazka polskiej racji stanu, polskiej mysli ekonomicznej, polskiej koncepcji gospodarki rynkowej. To final polityki „aby do Unii".

Z drugiej strony mozna postrzegac akcesje z Unia jako „dar Bozy". Przystapienie do elitarnego klubu pietnastki, co wsród narodów swiata moga niektórzy uznac za wielka nobilitacje. Czy jednak sa powody do dumy z tego, ze Polska musiala isc na daleko idace ustepstwa i stanac posród panstw proszacych (negocjujacych) o lepsze warunki traktowania.

Rola propagandy jest wytworzyc odpowiedni klimat. I w tym wypadku oczekiwanie na efekty rozmów w Danii sa klasycznym tego przykladem. Telewizyjne relacje staraly sie rozgrzac do bialosci atmosfere obserwatorów tego spektaklu. Otwarte studio prowadzilo non-stop relacje, podkreslajac wage chwili. Niestety, klimat ten nie udzielal sie spoleczenstwu stojacemu jakby z boku, w marazmie problemów dnia, nie myslacemu o szansach, korzysciach, zyskach, stratach. Kto uspil ten naród? Kto zabil w nim entuzjazm i nadzieje? Dlaczego niewielu wie o co tak naprawde chodzi z ta Unia? Czy nie stracono kolejnej szansy, by uswiadomic i pokazac wartosc, sile i klase, jaka powinien posiadac kraj istniejacy od ponad tysiaca lat w centrum Europy.

Polska jest w Europie, i to ze zostanie przyjeta do Unii bylo pewne. Polozona w samym centrum, na skrzyzowaniu tras wschód - zachód i pólnoc - poludnie, kraj tranzytowy do ogromnego rynku wschodniego, kraj ludzi ambitnych, wyksztalconych i spontanicznych, z aspiracjami, przez ponad czterdziesci lat przeciwstawiajacy sie hegemonii sowieckiej jest potrzebny Europie. To Europa powinna starac sie o wzgledy Polski jak amant o kochanke. Niestety stalo sie odwrotnie - kochanka zaczela zabiegac o amanta, a ten rozkapryszony stawia warunki, daje obietnice, bo wie, ze i tak ona jest juz jego. Teraz stalo sie to konieczne, aby uratowac sie przed nedza , glodem, bezrobociem. Teraz mówi sie, ze otrzymalismy wiecej niz na poczatku deklarowano, ze to duzo. A tak na prawde to kazda decyzja, na podstawie której Polak bedzie mial mniej niz inny obywatel pietnastki, jest swiadomym narazeniem swoich obywateli na dyskryminacje, zgoda na nierówne traktowanie czlowieka wobec czlowieka, to tworzenie nowego „kalekiego" prawa - prawa unijnego. Prawo to pozwoli traktowac Polaków jako wasali Niemców, Holendrów, Wlochów i innych nacji. Jestem Europejczykiem bez akcesji i wiem, ze prawo wolnego czlowieka pozwala mi myslec z szacunkiem o kazdym innym narodzie, bez wzgledu na kolor skóry, wyznania czy swiatopoglad. Ci, którzy stawiaja warunki, cofaja sie do czasów nazistowskich. Tworza podzialy i tak na prawde dbaja wylacznie o wlasne interesy. Przeanalizujmy co Polska zyska - straci (w zaleznosci od punktu widzenia - niepotrzebne skresl) po polaczeniu z Unia na podstawie doniesien Polskiej Agencji Prasowej.

Co uzyskala Polska w Kopenhadze?

Znaczace wsparcie budzetu w pierwszych, najtrudniejszych latach czlonkostwa, umozliwiajace dofinansowanie doplat dla rolników, to glówne osiagniecie negocjacyjne Polski na zakonczonym w piatek szczycie w Kopenhadze.

Wsparcie to bedzie mozliwe dzieki przesunieciu na ten cel 12% zaoferowanych wczesniej Polsce 8,635 mld euro funduszy strukturalnych na lata 2004-2006. Te fundusze sa zwykle wykorzystywane w Unii z kilkuletnim poslizgiem i nie w pelni.

Teraz 1,036 mld euro z tych funduszy moze od razu ulzyc budzetowi panstwa. Dlatego premier Leszek Miller uwazal zabiegi o dodatkowe wsparcie budzetu za "priorytet priorytetów". Rzad niepokoil sie, ze koniecznosc wplacania od razu calej skladki czlonkowskiej bez zrekompensowania jej od razu wplywami z unijnej kasy mogla zagrozic plynnosci budzetu panstwa w latach 2004-2006.

Nie dostal na to nowych pieniedzy, lecz uzyskal dodatkowy strumien gotówki do budzetu w wysokosci 1,5 mld euro w ciagu trzech lat, wliczajac zaoferowana wczesniej przez Unie sume 443 mln euro na 2004 rok. To razem owe 6 mld zlotych na lata 2004- 2006, o których mówil premier w swoim wystapieniu na zakonczenie negocjacji.

Dodatkowa ulga dla polskiego budzetu bedzie tez 108 mln euro przyznane Polsce w Kopenhadze na dostosowanie ochrony granicy wschodniej - przyszlej granicy zewnetrznej UE. Wczesniej Unia zaoferowala Polsce na ten cel 172 mln euuro, wiec razem na kontrole granic dostaniemy 280 mln w latach 2004-2006.

Tym samym zobowiazania unijnego budzetu wobec Polski i tymczasowe "ulatwienie przeplywu gotówki", jak nazwano wspomniane 1,5 mld euro, powinny siegnac w trzech pierwszych latach czlonkostwa 19,2 mld euro. Unia uwaza, ze wykorzystamy z tego nieco ponad 13 mld, a reszta przejdzie na nastepne lata.

W tym samym okresie 2004-2006 suma polskich skladek do unijnego budzetu powinna siegnac 6,5 mld euro, zatem "na czysto" Polska uzyskalaby nieco ponad 6,5 mld. Sumy te sa wyrazone w cenach stalych z 1999 roku, kiedy ustalano plany budzetowe Unii do konca 2006 roku, zatem w rzeczywistosci beda nieco wyzsze.

Unia zgodzila sie, zeby poziom wsparcia bezposredniego dla rolników mógl siegnac 55% w 2004 roku, 60% w 2005 roku i 65% w 2006 roku. To sukces wicepremiera Jaroslawa Kalinowskiego, ale wicepremier Grzegorz Kolodko od razu zastrzegl, ze dojscie do tych pulapów zalezec bedzie od mozliwosci budzetu panstwa.

Z tego tez wzgledu z mieszanymi uczuciami przyjeli wywalczone przez Polske wyzsze dopuszczalne pulapy niektórzy inni kandydaci. Slowacja i panstwa baltyckie wcale nie zabiegali o to, co postrzegaja przede wszystkim jako dodatkowe obciazenie swoich budzetów panstwa.

Unia obiecuje bowiem zwrot z unijnej kasy tylko 25% naleznych doplat bezposrednich dla rolników za 2004 rok, 30% za 2005 rok i 35% za 2006 rok. Prócz tego Polska i inne nowe panstwa czlonkowskie moga uzyc jednej piatej przyznanych sobie funduszy rozwoju wsi, dzieki czemu wklad Unii siegnie 36, 39 i 42% w pierwszych trzech latach.

Polska moze uzyc na dopelnienie wsparcia rolników czesci bezposrednich wplat do budzetu w wysokosci 1,5 mld euro. Wicepremier Kolodko zastrzegl, ze przeznaczenie tych pieniedzy bedzie zalezalo od potrzeb budzetu i panstwa.

W ramach przyznanych Polsce funduszy rozwoju wsi male srednie gospodarstwa produkujace tylko czesciowo na rynek beda mogly otrzymac rocznie 1250 euro (5000 zlotych), jesli przedstawia plan modernizacji i rozwiniecia produkcji rynkowej. Dotychczas Unia zgadzala sie na wyplate po 1000 euro.

Polska wymogla tez na Komisji Europejskiej specjalne oswiadczenie precyzujace, ze tzw. ogólna ekonomiczna klauzula ochronna wpisywana rutynowo do traktatów o przystapieniu nowych czlonków pozwoli w przyszlosci ograniczac nadmierny import pojedynczych plodów rolnych.

Ostatnim "rzutem na tasme" Polska wywalczyla tez okres przejsciowy umozliwiajacy utrzymanie do konca 2007 roku obnizonej, 7-procentowej stawki VAT na gotowe mieszkania. Wczesniej Unia zgodzila sie juz na to samo w stosunku do uslug i remontów w budownictwie mieszkaniowym.

Unia pozostala glucha na argumenty, ze ze wzgledu na pozycje konkurencyjna polskich rolników nalezaloby utrzymac na obnizonym poziomie VAT na sprzedaz nowych traktorów i maszyn rolniczych. Wczesniej zgodzila sie jednak na 3-procentowy VAT na inne srodki produkcji rolnej.

Nie udalo sie wywalczyc wyzszej kwoty (limitu) produkcji mleka, ale udalo sie dokonac istotnego przesuniecia w jej ramach - kosztem podkwoty sprzedazy bezposredniej zwiekszono podkwote sprzedazy hurtowej z 7 do 8,5 mln ton. Laczna kwota pozostala na poziomie 8,96 mln ton w pierwszych dwóch latach i moze wzrosnac o tzw. rezerwe restrukturyzacyjna w 2006 roku do 9,38 mln ton.

Sprzedaz bezposrednia prowadza sami producenci i powinna ona stopniowo malec w miare modernizacji tego sektora. Równoczesnie rosnac bedzie skup prowadzony przez mleczarnie. Zdaniem polskich negocjatorów w przyszlosci trudno byloby uzyskac wzrost podkwoty sprzedazy hurtowej, gdyz trzeba to starannie udokumentowac.

W ostatniej chwili Polska zdecydowala sie tez przesunac 6 tysiecy ton z kwoty cukrowej do kwoty izoglukozy. Nie udalo sie zwiekszyc powyzej 3,0 ton z hektara plonu referencyjnego sluzacego do kalkulacji naleznych Polsce doplat bezposrednich.

Unia przystala za to na wliczenie do powierzchni bazowej upraw polowych powierzchni zasiewów kukurydzy, dzieki czemu nalezne doplaty wzrosna o w pierwszych latach o kilkadziesiat milionów euro.

Polscy negocjatorzy byli dumni z tego, ze w koncu zdolali przekonac strone unijna, ze polskie pielegniarki nie ustepuja kwalifikacjami unijnym. Uznano równorzednosc dyplomów polskich pielegniarek, które beda musialy pracowac w Unii jako pomoc medyczna.

Pawel Sztandera - PWR REFLEX

Archiwum artykulow - [ przegladaj wszystkie ]

floryda | polonia na florydzie | firmy | polonia na swiecie | ogloszenia | o nas | forum | ksiega | kontakt

Copyright © 2002. PoloniaMiami.com. All Rights Reserved.
Web Design by KOT Computer World | Privacy Statement