Zywot Podkarpackiej "Mrowki"
Nadeslane: 7 Styczen, 2003
Autor: Pawel Brej
Podkarpacie nalezy do najbiedniejszych regionów Polski. Bezrobocie siega 20 procent a szanse na jakakolwiek poprawe w najblizszym czasie sa bardzo nikle. Nic wiec dziwnego, ze aby zarobic przyslowiowe „kilka groszy"(a czasem nawet duzo wiecej) coraz wieksza liczba mieszkanców decyduje sie na przemyt i sprzedaz szmuglowanych towarów.
Do najczestszych prób nielegalnego transportu dochodzi w szczególnosci na dwóch przejsciach granicznych: w Barwinku (ze Slowacja) oraz Medyce (z Ukraina).
Pierwsze z nich oblegane jest przede wszystkim przez drobnych przemytników, popularnie zwanych „mrówkami". Sa to w wiekszosci okoliczni bezrobotni, trudniacy sie sprzedaza niewielkich ilosci przerzucanych przez siebie papierosów (obecnie jednak coraz rzadziej) i alkoholu. Ich aktywnosc wzrasta przede wszystkim w okresie przedswiatecznym i wakacyjnym, czyli wtedy kiedy popyt na „oferowane" przez nich towary jest najwiekszy. Najbardziej zaradni potrafia w tym czasie przekroczyc granice nawet kilka razy dziennie. Celnicy przymykaja na nich oczy, gdyz wiedza, ze dla wiekszosci jest to jedyne zródlo dochodów, pozwalajace im sobie poradzic z ciezka sytuacja finansowa. Po przemyceniu artykuly trafiaja na pobliskie bazary (m.in. Krosno, Dukla), gdzie sprzedawane sa po cenach konkurencyjnych do krajowych (uwzgledniajac nawet ostatnia obnizke jaka zafundowal na rzad). Przykladowo za litrowa butelke slowackiej wódki zaplacimy 26 zlotych, co w porównaniu do polskiej pozwala zaoszczedzic okolo 16 pln.
Oprócz drobnego przemytu zdarzaja sie takze próby nielegalnego transportu na wieksza skale. W marcu br. celnicy na przejsciu w Barwinku udaremnili przerzut 1129 sztuk podrobionych w Turcji ciuchów renomowanych firm zachodnich (m.in. ADIDAS, NIKE). Nieco wczesniej, na poczatku roku mial miejsce podobny przypadek. Jeden z mieszkanców Krosna próbowal przewiezc TIREM pochodzacy z Turcji ladunek. Po przedstawieniu wymaganych dokumentów celnicy, chcac sprawdzic czy pojazd jest rzeczywiscie wypelniony towarem zgloszonym do odprawy (ciuchy dzieciece) odkryli, ze rzeczywiscie jest, tyle ze wartosc produktów zostala zanizona (z 235 na 96 tys. zlotych). Skarb panstwa mógl wiec na tym stracic okolo 20 tys. pln z tytulu naleznosci celnych. Przeciwko feralnemu kierowcy toczy sie sprawa z tytulu karno-skarbowego.
Przejscie graniczne w Medyce jest z pewnoscia mniej spokojne niz to w Barwinku. Okoliczni mieszkancy trudza sie, podobnie jak ci spod granicy ze Slowacja, drobnym przemytem ukrainskich papierosów i czystego spirytusu. Pobliskie bazary i meliny przepelnione sa towarem zza wschodniej granicy. Papierosy dobrej marki (glównie L&M I MARLBORO) mozna kupic juz 2 zlote taniej niz w sklepie, natomiast alkohol kosztuje 15 pln za litr. Jednak ostatnio prowadzenie takiego interesu idzie w parze z ewentualnoscia utraty mozliwosci przekraczania granicy, gdyz zglasza sie coraz wiecej wniosków o cofniecie paszportów dla co aktywniejszych „mrówek".
W Medyce zdarza sie coraz wiecej przypadków udaremniania nielegalnego transportu duzej ilosci narkotyków, odziezy czy tez samochodów, co stwarza doskonale warunki dla utworzenia sie zorganizowanych grup przestepczych. Za pomyslne przewiezienie srodków odurzajacych mozna od zleceniodawcy zarobic podobno do 500 zlotych jednorazowo. A chetnych, zwlaszcza wsród mlodziezy nie brakuje.
Wsród przemytników próbujacych przerzucic auta i odziez dominuja obywatele panstw wschodnich. Na poczatku kwietnia br. funkcjonariusze Strazy Granicznej w Medyce zatrzymali Moldawianina, który chcial wjechac do Polski Oplem Astra figurujacym w bazie danych jako auto skradzione na terenie Europy Zachodniej. Kilka tygodni pózniej obywatel Ukrainy próbowal na dachu swojego mikrobusu wwiezc do naszego kraju sto surowych skór bydlecych. Celnicy zawrócili go z powrotem na Ukraine i ukarali mandatem w wysokosci 800 zlotych, co w tego typu przypadkach jest najczestsza forma kary.
Przemyt, zwlaszcza „mrówczy" jest procederem, którego nie da sie skutecznie wyeliminowac. Ludzie w obliczu biedy, wzrastajacego bezrobocia i malego zainteresowania panstwa beda czynili wszystko, co tylko pozwoli im na zarobienie kilku „marnych" zlotych. Ponadto jest oczywiste, ze w niektórych przypadkach apetyt bedzie rósl w miare jedzenia, i ci którzy dzis sa drobnymi „mrówkami", jutro moga sie stac groznymi przestepcami. A wtedy straci nie tyle budzet, co wszyscy ci, którzy prowadza jak najbardziej uczciwe interesy.
Pawel Brej [Krosno: 31 grudnia 2002]